-Zależy co chciałbyś się dowiedzieć-spojrzałam na niego.
-No,może...Co robiłaś nim dołączyłaś do nas? Jaką masz przeszłość?
To pytanie wywołało u mnie nieme przerażenie i obrzydzenie na samo wspomnienie...Jakoś zebrałam się w sobie i zaczęłam opowiadać dosyć okropną przeszłość.
-Dzieciństwo było i minęło ale potem...Moja wataha słynęła z przerażającej ilości basiorów w stosunku do wader. Większość samic miało już partnerów ale i tak było co najmniej dwudziestu samotnych basiorów. Kiedy tylko podrosłam do obecnego wieku,zauważyli to i ,no,byli nachalni. Ignorowałam ich bo nie przepadałam za nimi. W końcu pewnego dnia byłam nad wodą. Po chwili usłyszałam czyjeś kroki ale zanim zdążyłam się odwrócić,poczułam silne uderzenie w głowę na co straciłam przytomność. Kiedy się zbudziłam,wyczułam czyjś oddech na karku. Patrzę a tu jeden z tych basiorów...dobierał się do mnie-wyszeptałam z obrzydzeniem.-W przypływie strachu,wściekłości i paniki zabiłam go i uciekłam z watahy. Wiedziałam,że pozostanie w niej równa się więcej takich akcji. Ale też domyślam się,że w końcu mnie znajdą...
<Look?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz