piątek, 30 sierpnia 2013

od Look'a do Alkestis "Witaj, nieznajoma"

Tułałem się po moich terenach bezcelowo. Przeszedłem las i skierowałem się w stronę potoku. Zauważyłem, że stała przy nim jakaś wadera...
Skoczyłem w jej stronę z warkiem.
Ta szybko podniosła pyszczek ociekający wodą i odskoczyła przestraszona.
- Kim jesteś? - zawarczałem
- Ja .. ja - zająkała się - już sobie idę - powiedziała cicho
- Wiesz gdzie jesteś?
Ta przecząco pokręciła głową i podeszła do mnie parę kroków, odzyskała pewność siebie
- Na terenie Watahy Jednego Wycia - odparłem. Przestałem warczeć
Wadera popatrzyła na mnie z ciekawością.
- Jak masz na imię? - przechyliła lekko głowę z jedną stronę.
- Look. - odparłem. Uśmiech cisnął mi się na pysk,ale nie mogłem tego zrobić. "Przecież jestem zły!" - powtarzałem sobie w duchu. Walczyłem sam ze sobą.
NIE
Nie jestem zły.
Uśmiechnąłem się życzliwie do wadery.
<Alki?>

Nieobecność

Heej bardzo was przepraszam ale dziś 30.08 musze sprzątać w domu i szykować się do szkoły więc nie wysyłajćie dziś do mnie opowiadań bo i tak ich nie wstawie a jeszcze mam 4 blogi do ogarnięcia wię proszee nie wysyłajcie ich do mnie tylko do izabela3g3 na howrse tylko dziś.

Samica Alfa Klanu Dobra Rosmin

Od Sombre cd historii Reiven


- Zgadłaś - zaśmiałem się i podszedłem do nie bliżej. Znów zacząłem się jej przyglądać, a ona patrzyła w moje oczy - Coś mam z oczami nie tak? - zapytałem
- Są dwukolorowe - powiedziała
- To normalne - powiedziałem i przekręciłem głowę. W moją stronę biegł ten cały " Rico ". Podbiegł i stanął.
- Kaboom? - zapytał się Reiven
- Nie trzeba, wracaj do reszty - powiedziała, a ten ze smutną miną odszedł
- Skąd ich wytrzasnęłaś? - zapytałem
- Nie twoja sprawa - powiedziała. Nie no. W tej waderze było coś takiego ... eh, nie mogłem się wysłowić.
- Dobrze, ja już idę. Może Cię też jutro zobaczę lub nie - powiedziałem i odszedłem.

( Reiven dokończ )

Od Sombre c historii Rosmin

- Ja ma coś z głową ?! To ty się wydzierasz, a już jest prawie noc. Twoja siostra już nie jest dzieciakiem, daj jej żyć. Może chce pobyć sama ... - powiedziałem i zeskoczyłem przed nią i odszedłem zostawiając ją samą. Szedłem jedną ze sciezek którą tu dotarłem i zauważyłem tą całą Dakotę. Podeszłem do niej. Łapą przewróciła mnie do ziemi.
- Nie szukam zaczepki - powiedziałem - Twoja siostra Cię szuka - wstałem i odszedłem w strone jeziora. Stała tam cały czas ta Rosmin.
- Powiedziałem, że ją szukasz. Może przyjdzie lub nie - powiedziałem i odszedłem. Wszedłem do swojej jaskini. Tak minął kolejny dzień.

Od Sombre cd historii Beli


Odwiązała mi chuste. Moim oczą ukazał się ... przepiękny krajobraz. Nie umiałem z siebie ani jednego słowa wydusić.
- Przepięknie - powiedziałem. To miejsce przypominało mi szczenięce lata. Usiadłem na trawie w milczeniu.
- Coś nie tak? - zapytała Bell
- Nic takiego, wszystko jest dobrze - powiedziałem - Masz racje, tylko granica i nazwa klanów nas od siebie różni. Nie uwierzysz, ale ciągle na swojej drodzę spotykam te dwie siostry, Alfe klanu Dobra i tą drugą. Mówią, że my nie nie rozumiemy, że mamy wszystko w dupie - powiedziałem
- Jesteś pierwszy okazem, który jest inny - zasmiała się, a ja delikatnie się uśmiechnąłem. Siedzieliśmy tak i rozmawialismy o wszystkim.

( Bella dokończ - nowa przygoda rozpoczyna się )

Od Tajfuna cd historii Belli

Wadera zamyśliła się i nie dokończyła. Sam nie wiem co przed chwilą zrobiłem. Co we mnie wstąpiło... ja dżentelmen. Eh... znowu mam coś z głową. Po chwili wróciłem myślami na ziemie.
- Co takiego? - uśmiechnąłem się
- Już nic - odpowiedziała
- Na pewno? - spojrzałem na wadere
- Tak, na pewno - powiedziała odrobinę niepewnie
- Dobrze, może się gdzieś przejdziemy?
- Hmm... możemy
Poszliśmy na jedną z łąk.
( Bella, dokończ )

Od Reiven cd historii Sombre'a


Wydawało mi się, że trudniej mi z nim pójdzie. Okazał się nastawiony pokojowo... Myślałam, że zaatakuje z tym wielkim czymś. Skipper cały czas nas wyprzedzał, informując co się tam dzieje... Szczerze, to ja powinnam to robić. Nie doczepiałam się jednak do niczego... Po drodze oczywiście pod łapy musiał podejść mi Kowalski. Tłumaczył się, że chciał coś tam pobrać, próbki czy coś takiego...
- Uważaj jak łazisz. - powiedziałam wstając.
- Musiałem pobrać próbkę tej gleby. Jest niezwykle jałowa, co... - nie dokończył.
- Bla, bla, bla, bla, bla! Przestańcie kłapać tym swoim dziobem! - zawołał Skipper. Od razu zrobiło się ciszej...
Kroczyliśmy nadal niepewnie przedzierając się przez mgłę... Miałam nadzieje, że znajdę jaskinię. Jaką kolwiek. I tak będzie trzeba wykopać dla nich jakąś bazę...

Po długich poszukiwaniach, znalazłam dość dużą jamę. Najpierw obejrzałam ją dokładnie, a następnie swą prace zaczął najmądrzejszy z nas. Ja ruszyłam w stronę jeziora. Nie było już mgły, a zbiornik znajdował się obok mojego nowego domu.

Po chwili zaczęło grzać słońce. Wygrzewałam się na jednym z kamieni. Nagle ktoś podszedł do mnie. Wydawało się, że to jeden z pingwinów...
- Zebrałeś próbki gleby? Wykopany został tunel? - dopytywałam się.
- Yyymmm... Jaki tunel? - odpowiedział.
Odwróciłam się. Ujrzałam tego ''Sombre''.
- A... sorry.
- Wytłumacz mi... O jaki tunel chodzi?
- Nie interesuj się młodziaku. To sprawa moja i mych towarzyszy. Tylko im ufam...
- Na pewno?
- Tak.
Wstałam i poszłam do jaskini.

Na miejscu, dużo się działo. Rico był w swym żywiole, czyli wyburzał podziemia, Skipper wnosił jakieś czarne pudło, Szeregowy oglądał papier z obrazkami, a Kowalski mruczał do siebie pod nosem.
- Szefie, co to jest? - zapytałam.
- Po pierwsze: Od dziś ty szefujesz. Po drugie: to jest telewizor.
- Ale... jak to? Ja szefuje?
- Skoro znalazłaś nam schronienie, wykazałaś się. Jesteś niezwykle zwinna, mądra...
- A dzięki komu? Wam. Od was się uczyłam. Nie osiągnęłabym takich wyników, gdyby nie wy. Ty, świetnie sprawujesz się w roli lidera. Gdybym przejęła władzę, Rico cały czas trzymał się ciebie, bo bezgranicznie ci ufa. Wszyscy by zwariowali... Mogę być najwyżej twym zastępcą... Dość pierdół. Wszystko zostało zrobione?
- Jeszcze tylko trzeba wykopać tunele. - bełkotał Rico.
- Najpierw wykop bazę. Będziecie tam spać. Ja zadbam o siebie...
- A masz tu gdzieś prąd?
- Nawet nie wiem co to.
- To jak obejrzę swój serial? - jęknął Szeregowy.
- Jaki serial? Jaki prąd?! Dysonujecie takimi technologiami?
- W Nowym Yorku to normalne. W końcu to miasto nigdy nie zasypia. - mądrzył się geniusz.
- Czyli tam ludzie nie śpią?
- Śpią, tylko ciągle jeżdżą tam samochody.
- A co to ''samochód''?
- Na tym poprzestaniemy...
- Dobra, kiedy indziej się dowiem. Idę na obchód terenów, może spotkam kogoś nowego...
Wyszłam z jaskini, a od razu usłyszałam:
- Kaboom?
- Nie Rico. - odpowiedział szef.

Zatrzymałam się na jednej z łąk. Obserwowałam tam piękny zachód słońca... Nagle usłyszałam kroki. Szybko się odwróciłam. Był to Sombre, który kierował się w inną stronę. W pewnym momencie jednak skręcił gwałtownie i nadbiegł.
- Wiatr cię przygnał?

< Sombre? Tych opów to dużo masz na głowie, wiem xd >

czwartek, 29 sierpnia 2013

od Look'a cd Dakoty

- Nie - powiedziałem stanowczo i podszedłem do niej parę kroków - nie może tak być.
- Ale tak będzie lepiej - odparła cicho
- Dla kogo? - spytałem z niedowierzaniem
- Dla mnie... i dla wszystkich.
- Dla mnie nie - odparłem przekonująco
- Jesteś jeden. A mnie nikt nie lubi, każdego wkurzam, irytuję. Nie mogę się odnaleźć...
Znałem ją krótko, to przyznam. Było jednak w niej to coś.
- Nie możesz tak tego zostawić - popatrzyłem jej w oczy - to nie racjonalne. Zostawiasz watahę... a co z twoją siostrą? Co będzie z tobą, gdzie będziesz spać, co będziesz jeść? - przerwałem na chwilę oczekując reakcji z jej strony. Nic nie powiedziała, więc kontynuowałem - zaplanowałaś to chociaż? Będziesz się przez całe życie tułać po świecie?
<Daki, zastanów się...>

Nowa wadera w Klanie Zła!


Alkestis, Wojowniczka

Od Dakoty C.D. Look'a

-Chciałam ci powiedzieć że nie będę sprawiać ci kłopotu bo odchodzę-powiedziałam.
-Co? Jak to-powiedział wstając.
-Po prostu. I tak sprawiam tylko kłopoty innym...postanowiłam poszukać szczęścia gdzie indziej...-powiedziałam stojąc do niego tyłem.
-A co z Klanem?-patrzył na mnie z niedowierzaniem.
-Rosmin jest dobrą alfą...będzie wiedziała co robić...-powiedziałam-więc...pa?-odeszłam parę kroków od jego jaskini.

(Look)

od Reiven - CD historii Sombre'a

Wydawało mi się, że trudniej mi z nim pójdzie. Okazał się nastawiony pokojowo... Myślałam, że zaatakuje z tym wielkim czymś. Skipper cały czas nas wyprzedzał, informując co się tam dzieje... Szczerze, to ja powinnam to robić. Nie doczepiałam się jednak do niczego... Po drodze oczywiście pod łapy musiał podejść mi Kowalski. Tłumaczył się, że chciał coś tam pobrać, próbki czy coś takiego...
- Uważaj jak łazisz. - powiedziałam wstając.
- Musiałem pobrać próbkę tej gleby. Jest niezwykle jałowa, co... - nie dokończył.
- Bla, bla, bla, bla, bla! Przestańcie kłapać tym swoim dziobem! - zawołał Skipper. Od razu zrobiło się ciszej...
Kroczyliśmy nadal niepewnie przedzierając się przez mgłę... Miałam nadzieje, że znajdę jaskinię. Jaką kolwiek. I tak będzie trzeba wykopać dla nich jakąś bazę...

Po długich poszukiwaniach, znalazłam dość dużą jamę. Najpierw obejrzałam ją dokładnie, a następnie swą prace zaczął najmądrzejszy z nas. Ja ruszyłam w stronę jeziora. Nie było już mgły, a zbiornik znajdował się obok mojego nowego domu.

Po chwili zaczęło grzać słońce. Wygrzewałam się na jednym z kamieni. Nagle ktoś podszedł do mnie. Wydawało się, że to jeden z pingwinów...
- Zebrałeś próbki gleby? Wykopany został tunel? - dopytywałam się.
- Yyymmm... Jaki tunel? - odpowiedział.
Odwróciłam się. Ujrzałam tego ''Sombre''.
- A... sorry.
- Wytłumacz mi... O jaki tunel chodzi? 
- Nie interesuj się młodziaku. To sprawa moja i mych towarzyszy. Tylko im ufam...
- Na pewno? 
- Tak. 
Wstałam i poszłam do jaskini.

Na miejscu, dużo się działo. Rico był w swym żywiole, czyli wyburzał podziemia, Skipper wnosił jakieś czarne pudło, Szeregowy oglądał papier z obrazkami, a Kowalski mruczał do siebie pod nosem.
- Szefie, co to jest? - zapytałam.
- Po pierwsze: Od dziś ty szefujesz. Po drugie: to jest telewizor.
- Ale... jak to? Ja szefuje? 
- Skoro znalazłaś nam schronienie, wykazałaś się. Jesteś niezwykle zwinna, mądra...
- A dzięki komu? Wam. Od was się uczyłam. Nie osiągnęłabym takich wyników, gdyby nie wy. Ty, świetnie sprawujesz się w roli lidera. Gdybym przejęła władzę, Rico cały czas trzymał się ciebie, bo bezgranicznie ci ufa. Wszyscy by zwariowali... Mogę być najwyżej twym zastępcą... Dość pierdół. Wszystko zostało zrobione?
- Jeszcze tylko trzeba wykopać tunele. - bełkotał Rico.
- Najpierw wykop bazę. Będziecie tam spać. Ja zadbam o siebie...
- A masz tu gdzieś prąd?
- Nawet nie wiem co to. 
- To jak obejrzę swój serial? - jęknął Szeregowy.
- Jaki serial? Jaki prąd?! Dysonujecie takimi technologiami?
- W Nowym Yorku to normalne. W końcu to miasto nigdy nie zasypia. - mądrzył się geniusz.
- Czyli tam ludzie nie śpią?
- Śpią, tylko ciągle jeżdżą tam samochody.
- A co to ''samochód''?
- Na tym poprzestaniemy...
- Dobra, kiedy indziej się dowiem. Idę na obchód terenów, może spotkam kogoś nowego...
Wyszłam z jaskini, a od razu usłyszałam:
- Kaboom?
- Nie Rico. - odpowiedział szef.

Zatrzymałam się na jednej z łąk. Obserwowałam tam piękny zachód słońca... Nagle usłyszałam kroki. Szybko się odwróciłam. Był to Sombre, który kierował się w inną stronę. W pewnym momencie jednak skręcił gwałtownie i nadbiegł.
- Wiatr cię przygnał?

< Sombre? Tych opów to dużo masz na głowie, wiem xd >

od Look'a cd Dakoty

Popatrzyłem z obrzydzeniem na wielkie niedźwiedzie. Nic sobie z nich nie robiąc przeszedłem obok. Zdziwiło mnie to, że mnie zaatakowały.
Przyznam, że takie wadery jak ta alfa mnie irytują. Myślą, że są silniejsze, lepsze, bo powiedzą jakiś kozacki  tekst. 
Wszedłem do mojej jaskini, położyłem się na łóżku, wpatrując się w sufit. Nie miałem nic do roboty. Przynajmniej dołączyły do mojego klanu dwa wilki - ta myśl chociaż trochę mnie pocieszała.
Nagle do jaskini ktoś wszedł. To była Dakota.
<Dakota, o co chodzi?>

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Poszłam nad jesioro szukać Dakoty lecz tam jej nie było zaczełam ją wołać w góry .
-DAKOTA!!!!!-nie odpowiadała..
-DAKOTA!!!!!-dalej nic..
Poszłam nad wodospad i tam był on ...znowu .. miałam go dość..
-DAKOTA!!-on spojrzał na mnie i powiedział.
-co się tak wydzierasz..!
-nie rozumiesz że Dakoty szukam nad jesiorem jej nie było.-chodziłam jak głupia dookoła kamienia.
-uspokuj się napewno się znajdzie..-zaśmiał się
-to takie śmieszne ...?!-zatrzymałam się-ty naprawde masz coś z głową.-usiadłam zmartwiona na kamieniu.

(Sombre)

Od Beli cd historii Tajfuna

-Bella z Klanu Dobra, a ty?-spytałam
-Tajfun, tak samo z klanu dobra, miło mi.-pocałował moją łapę nie spuszczając ze mnie oczu
-No proszę, proszę Tajfun to dżentelmen.-zachichotałam
-A żebyś wiedziała!-zaśmiał się-Z tam tąd skąd pochodzę nie uczą się manier, a to co mi wszyscy zrobili właśnie tego mnie nauczyło.
-A nie zemsty?-dopytywałam
-Noo może trochę, ale.. nie!-odrzucił od siebie tą myśl-Krzywdzę tylko tych, którzy zasługują na śmierć.
-Zastanów się!-zawołałam-Wiele tych co nie zasłużyło na śmierć nie żyje, a ci którzy na nią zasłużyli nadal są żywi! Tajfun lepiej nic nie kombinować, a będzie dobrze.W 50%..-dodałam
Spodobał mi się ten basior, ale Sombre też mi się spodobał.Nawet baardzoo.Z zamyślenia wyrwal mnie Tajfun.

Tajfun? :>

Od Beli cd historii Sombre'a

-Nie musisz.-powiedziałam
-Jak to?-zdziwił się-A jak nas razem przyłapią Bell?
-Nie przyłapią, a jeżeli tak, to niestety będą musieli pogodzić się, że się przyjaźnimy Sombre.
-Eee.. No tak, racja.-przyznał-Ale gdzie pójdziemy?
-Chodź za mną! Znam taką piękną, dużą polanę z jeziorem i sadem.Kiedyś pasły się na niej konie, ale teraz jest pusta i niczyja.Nikt nie zna do niej drogi i nikt tam nie przychodzi, a ja trafiłam przypadkiem więc lepiej, żebym i tobie zasłoniła oczy hustą.
-No.. dobra..-zgodził się niechętnie
Zawiązałam mu oczy hustą i zapytałam:
-Widzisz coś?
-Nie.-rzekł-Nic.Kompletnie.
-To dobrze.-kiwnęłam głową-I odpowiadam na twoje kolejne pytanie - rzucę zaklęcie na nas, dzięki któremu nikt nas nie będzie mógł zobaczyć ani usłyszeć.
Sombre nic nie odpowiedział, a ja rzuciłam cichcem zaklęcie i zaprowadziłam mnóstwo ma krętymi dróżkami do cudnej polanki.
Gdy byliśmy na miejscu odwiązałam mu oczy i zawiązałam sobie z powrotem na szyi gdzie było jej miejsce na obróżce.
-I jak?-spytałam

Sombre reakcja? :>

Od Sombre'a cd historii Rosmin

- Wiem dokładnie gdzie jest Dakota - powiedziałem
- Gdzie? - zapytała ciekawa
- A i nie mam tego w dupie i potrafie myśleć od innych. Gdybym Cię też nie złapał mogłabyś zakończyć swój żywot - powiedziałem
- Ale sam zacząłeś - warknęła
- Ma głupota - powiedziałem - A Dakote widziałem nad jeziorem - powiedziałem i odszedłem. Ruszyłem w strone wodospadu. Chodziłem po kamieniach. Napiłem się wody. Zeskoczyłem ze skały wprost do wody.

( Rosmin dokończ - opisz co i jak robiłaś, gdy mnie nie było )

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Wycofałam się, lecz po chwili wróciłam.
-Czyś ty oszalał mogło mi się coś ze skrzydłem stać ale zaraz ty przeciesz masz to w dupie nie myślisz o innych tylko o sobie!-zaczełam się na niego wydzierać.-Masz szczęście że mam moc uzdrawiania i mogę uleczyc sobie skrzydło i dalej szukać mojej siostry, a w ogóle widziałeś gdzieś Dakote.?!-Spojrzał się na mnie jak mała dziewczynka .
-tak..widziałem ją pokłuciliśmy sie ..i..-nie dałam mu dokończyć .
-no i co żeś na robił przez ciebie gdzieś uciekła i musze jej szukać a jeśli coś jej się stało to normalnie jak cie zobacze to cie zabije kumasz?!-wydzierałam się tak głośno że chyba cały klan mnie słyszał..
-..-on nic nie powiedział tylko odszedł, a ja uleczyłam sobie skrzydło i poleciałam szukac Dakoty dalej.

(Sombre)

Od Sombre'a cd historii Dakoty

- Alfa dobra, a chce się bić - rzuciłem jej i odwróciłem. Spojrzałem się na nią kątem oka i widać, że była zła. Było już ciemno i byłem zmęczony. Położyłem się i zasnąłem. Następnego dnia wyszedłem na zewnątrz. Zapolowałem na jelenia. Potem ruszyłem przed siebie nie przechodząc za granice. Nad sobą widziałem ... siostre Alfy. Wziąłem jedno ze swoich kart ( najotrzejszą ) i wycelowałem w wadere. Sama łamie zakaz i wchodzi na nasz teren. Karta zraniła ją w skrzydło, więc zaczęła spadać. O to mi nie chodziło. Podbiegłem w jej kierunku i ją złapałem. Zeszła ze mnie i łapą mnie przygniotła.
- Pożałujesz tego - warknęła
- Skalezyłem Cię, ale zarówno uratowałem Ci życie - powiedziałem. Wycofała się.

( Rosmin dokończ )

Od Sombre'a cd historii Reiven

- Nie - uśmiechnąłem się - Jestem Sombre - przedstawiłem się
- Reiven - powiedziała patrząc się na mnie ze zdziwieniem - Wiesz jesteś bardzo zmienny - powiedziała, ale cały czas miało blisko siebie tego pingiwna.
- Zmienność to moje drugie imie - powiedziałem - A czy ten ... Rico może coś innego wypluć z siebie? - zapytałem
- Mniej więcej - powiedziała
- Niech zgadne ... nowa członkini klanu Dobra? - zapytałem
- Brawo, a teraz ja ... członek klanu Zła?
- 10000 punktów, brawo - usiadłem. Miałem wrażenie, że ja i ona niczym się nie różnimy. Wpatrywałem się w nią.
- Dobra chłopaki, idziemy - powiedziała i się odwróciła. Zostałem sam na środku. Wadera była nawet spoko.

( Reiven dokończ )

Od Sombre'a cs historii Beli

 Emm ... - zacząłem niepewnie. Nie chciałem urazić wadery. Była nawet spoko - Dobrze ... - powiedziałem. Widziałem, że się ucieszyła - Ale nie możemy się często spotykać ... - powiedziałem
- Wiem ... - spuściła głowę. Chwila tak siedzieliśmy w milczeniu, gdy zauważyłem sylwetke Alfy Klanu Dobrych.
- Ja muszę iść - powiedziałem i odskoczyłem daleko - Nie chce żebyś miała problemu - powiedziałem i zniknąłem. Przyglądałem się z daleka całemu wydarzeniu.
- Ktoś tu był? - zapytała się zdziwiona Dakota
- Nie ... - odpowiedziała Bella - Tylko zając - uratowała mi życie
- Aha ... - powiedziała i podeszła. Wiedziałem, że na Belle mogę liczyć. Podeszła do krzaków. Wychyliłem się.
- Dzięki, ale teraz naprawdę muszę lecieć - powiedziałem

( Bella dokończ )

Nowy członek

Powitajmy nową członkinie Francesca .

Wasza samica Alfa Klanu Dobra Rosmin

środa, 28 sierpnia 2013

Od Tajfuna

Kiedy byłem mały moja rodzina zostawiła mnie samego w lesie, tam poznałem młodego Diamonta. Razem dorastaliśmy i uczyliśmy się jak przetrwać. Kiedy miałem 3 lata znalazłem obce mi tereny. W pewnym momenie usłyszałem jakiegoś wilka. Postanowiłem iść w jego stronę. Zauważyłem wadere, byłem ciekaw co tu robi, więc zbliżyłem się do niej.
- Cześć jestem Tajfun, a ty?
- Rosmin, co tutaj robisz? - zapytała
- Szukam jakiejś watahy lub czegoś w tym stylu czy jest tu jakaś w okolicy?
- Tak, a ja jestem alfą. Chcesz dołączyć?
- Jeżeli mógłbym to z chęcią - odpowiedziałem
Później zwiedzałem nowe tereny, gdy nagle usłyszłem głos.
- Kim jesteś?
( Dokończy ktoś z Klanu Dobra? )

Od Dakoty

Miałam tego dość.Odeszłam od Rosmin i usiadłam na wzgórzu nad morzem. Patrzyłam się w horyzont. Byłam zła. Przypominałam sobie przeszłość...i nagle usłyszałam szelest w krzakach.
-Odwal się ode mnie..mam ciebie dość nie rozumiesz tego?! idź do swojej partnerki ze swojego klanu a mnie zostaw w spokoju...-powiedziałam z łzami w oczach.
-Oj alfa się popłakała? z resztą to nie jest moja partnerka!-powiedział basior (Sombre) wychodzący z krzaków.
-Co za różnica jesteście tacy sami...przejmujecie się swoimi sprawami...-mówiłam patrząc w niebo.
-Nic o nas nie wiesz...
-Widzę to...jak właśnie teraz-powiedziałam nie zwracając na niego uwagi-kiedyś myślałam że każdy wilk jest taki sam..jak inne...ale przekonałam się że to nieprawda...została mi tylko Rosmin..a ty jak zwykle pewnie jesteś zadowolony z tego że za każdym razem się zachowujesz jak idiota myśląc że przeszkadzanie mi w rozmowie to zabawa
-No bo to fajne!
-Ty nie wiesz co jest fajne...fajne było by to gdyby panowała wolność, gdyby wszystko było dobrze! ale tak nie jest! odpieprz się ode mnie i zostaw w spokoju bo to co robisz uwagi mojej nie zwraca...-powiedziałam odchodząc od niego.

(Sombre)

Od Reiven

Ranek... Na grzbiecie wiozłam Rico i Szeregowego. Obok mnie nadążali Kowalski i Skipper. Nasza podróż trwa dość długo... Idziemy w zaparte przez pół kraju. Znajdowaliśmy się obok jeziora. Zaczął wzmagać się wiat, a po chwili utworzyła się rzadka mgła. Ciągle narastała i narastała.
- Szefie, może zatrzymamy się gdzieś? - zapytał bojaźliwie Szeregowy.
- Nie. - odpowiedziałam krótko, a stanowczo. - Idziemy dalej. Może napotkamy kogoś...
- A jak nas coś zje?
- Nie dramatyzuj, nie jest tak źle.
Wtulił się tylko w moją sierść. Rico cały czas się wiercił, Kowalski coś liczył, a Skipper wszystkich wyprzedzał i badał teren. W głębi duszy, cieszyłam się że ich mam, ale czasem miałam nie wytrzymywałam. Najbardziej denerwujące było kłapanie dziobem Kowalskiego... Nagle przede mną pojawiła się ogromna sylwetka zwierzęcia. Podobnego do grafa. Stanęłam w miejscu. Rico szybko zapytał z uśmiechem:
- Kaboom?
- Nie Rico, nie... - odpowiedziałam. - Broń ostateczna.
''Wyrzygał'' mi bazuke. Stanęłam da dwóch łapach zrzucając Rico i Szeregowego. Przymierzyłam broń. Miałam już strzelić, kiedy to Skipper mi zabronił.
- Reiven, nie teraz. Gdy przypuści atak, ty żołnierzu zaczniesz atakować...
- Jak chcesz.
Opuściłam broń i czekałam na ujawnienie się zwierzęcia. W którymś momencie zatrzymał się. Z jego ciała zeskoczył wilk... Przynajmniej o takiej sylwetce. Wolno do nas podszedł.
- Czas zabawić się, kotku. - mruknęłam przymierzając znów broń i strzelając do pobliskiego drzewa.
- Przywołuję was po porządku, żołnierzu. - odebrał mi broń.
- No weźźźźźź... Tak się fajnie strzela! - mruczałam.
- Nie. - złapał mnie za pysk.
Przewróciłam tylko oczyma i wredno zapytałam wilka:
- Kim jesteś?
Cisza... Podszedł do nas bliżej.
- Uważaj koleś, skończysz niezbyt miło. - powiedziałam przybierając postawę bojową.
- A co może zrobić mi wadera i cztery bezbronne pingwiny? - odpowiedział naśmiewając się.
Obróciłam się i kiwnęłam do Rico. Wypluł dynamit i wyrzucił gdzieś przed siebie. Po chwili usłyszeć można było ogromny huk. Podniosłam jedną brew i uśmiechnęłam się wrednie.
- Chcesz tak skończyć? Na prawdę...? - dopytywałam się.

< Sombre? Ty masz tylko chyba gryfa, więc masz CD xd >

Nowy członek

Powitajmy Tajfuna w klanie Dobra
 photo Cameo_Sheet___Windstream_by_KayFede.jpg

Od Sombre'a cd historii Kilan


Uśmiechnąłem się do wadery.
- Nudzi Ci się? - zapytałem się
- No trochę - powiedziała
- Mam taką fajną zabawę, chcesz się zabawić? - zapytałem
- A co to za zabawa? - zapytała
- Chodź - powiedziałem. Doszliśmy do granicy, a zarazem fajnego punktu obserwacyjnego. Było już ciemno. Wiedziałem, o której są te dwie wadery. Znów o czymś rozmawiały.
- Cicho! - powiedziała jedna - Mamy towarzystwo - powiedziała. Wychyliłem się - Nie no ... zabiję cię kiedyś! Nudiz Ci się! - krzyknęła wadera
- Zgadłaś - zrobiłem szatański uśmiech, a ona była bardzo zdenerwowana. Wtedy wychyliła się Kilan - A i apropo jest nasz więcej, więc to wy lepiej nie zadzierajcie - powiedziałem i odszedłem. Wadery zaczęły dalej rozmawiać. Wróciłem z Kilan na tereny klanu.
- Nie to ten twój uśmieszek jest boski - powiedziała
- Dziękuję - powiedziałem i z podręcznej torby wyciągnąłem talie kart
- Co ty robisz? - spojrzała zdziwiona na karty
- One są magiczne i w walce bardziej nimi się posługuję, powróżyć? - zasmiałem się
- Dobrze - powiedziała. Chwile to trwało i już znała swoją przepowiednie.
- I jak się podoba? - zapytałem

( Kilan dokończ )

Od Belli


Szłam polaną kiedy dostrzegłam w oddali jakiegoś wilka.
-Cześć.-przywitałam się miło
-Em.. cześć.-odparł-Znamy się?
-Nie.-powiedziałam szybko-Nie znamy i dlatego chce ci się przedstawić.jestem Bella.
-Ja Sombre.-uścisnął mi łapę-Należę do Klanu Zła, a ty?
-Ja..-zaczęłam nie wiedząc co powiedzieć.A co jeśli te wilk nie lubi Klanu Dobra?Bardzo chciałam mieć jakiegoś przyjaciela, a tym mogłam rozproszyć go od siebie.W końcu zdobyłam się na odwagę i powiedziałam-Ja jestem z Klanu Dobra, ale stój!-wykrzyknęłam, bo ów wilk już chciał iść w odwrotnym kierunku-Sombbre dołączyłam do pierwszej lepszej watahy, ale nie różnię się niczym od ciebie! Jesteśmy właściwie tacy sami, różni, to prawda, ale tacy sami rozdzieleni tylko przegrodą pomiędzy klanami.nie mam przyjaciół, a jak jak już kogoś poznam, ten ktoś ma już przyjaciela, a mi naprawdę nie przeszkadza, że jesteś z takiego czy owakiego klanu i mam nadzieję, że to pojmujesz i dasz mi szansę.Proszę Sombre...

<Sombre?>

Nowy członek Klanu Dobra!

 
Bella-Przywódczyni Strażników/czek

Od Klian'y

Chodziłam sobie po terenach klanu i i polowałam sobie jelenia. Gsy go upolowałam zjadłam go i poszłam dalej . Nagle zobaczyłam jakiegoś basiora postanowiłam go śledzić szłam za nim i nagle.
-Mamusia cie nie uczyła że się nie podsłuchuje..-odwróci się i rzucił na mnie przytrzymując do ziemi.
-może i uczyła ale chciałam się zabawić..-i teraz on leżał podemną.
-to się nie baw..-uśmiechnął się szyderczo.
-ok a tak w ogóle to jestem Kilan a ty ?
-ja jestem Sombre..miło mi - i ja leżałam pod nim..

(Sombre)

Nowy członek

Powitajmy ciepło nową wadere klanu zła Kilan

Samica Klanu Dobra Rosmin 

Od Sombre'a cd Historii Rosmin


Spojrzałem się na wadere i szatańsko się uśmiechnąłem. Puściłem jej oczko, a ta stała i widać zbiłem ją z tropu. Spojrzałem się na nia jeden raz i się odwróciłem. Ruszyłem spowrotem na sowje tereny. Położyłem się na jednej ze skał. Nudziło mi się cały dzień. Używałem swojej mocy ot tak. Poszedłem do granicy, a nawet jezioro było wygraniczone. Wskoczyłem do wody i zacząłem płynąć. Zaważyłem kogoś w wodzie. Była to wadera. Podpłynąłem do niej.
- Jak masz na imie? - zapytałem, a ona się wzdrygnęła
- Angua ... a ty?
- Sombre, do jakiego klanu należysz?
- Dobra, a ty?
- ... - nie odpowiedziałem. Wycofałem się. Nie miałem zamiaru mieć kontaktu z Klanem Dobra. Zacząłem oddalać się od wadery.

( Angua dokończ )

Powitajmy nowego członka w Klanie Dobra!

 
Angua-Przywódczyni Magów

Od Rosmin cd Historii Sombre'a

Spojrzałam się groźnie na wilka z innego klanu i powiedziałam .
-Fajnie! Następnym razem jak będziesz gonił swój posiłek to goń go tak żeby nie przybiegł do naszego Klanu.!
-bo co ?-zaśmiał się szyderczo.
-Bo jeśli jeszcze raz zobacze cię w naszym klanie rzuce się na ciebie i wydrapie ci oczy.-mówiłam spokojnie a później bardziej agresywnie.
-ha..już się boje..-zaśmiał się.
-bój się!-rzuciłam się na niego i przygwoździłam do ziemi.
-Ros nie marnuj na niego czasu mnie też denerwował.-Dakota zabrałą mnie od niego i szłyśmy w innym kierunku.
-haha tchurz! krzyczał wstając z ziemi.
-ja ci przywale!!-rzuciłam się na niego ale Dakota stanęła przedemną i kazała się uspokoić..
-Jeszcze raz cie tu zobacze to nie będe się cackać ...

(Sombre)

Od Sombre'a cd Historii Dakoty

Przyszła ze swoim "pluszowym misiem".
- Ale uważaj, aby ktoś Ci pluszaka nie zabrał - zaśmiałem się o odbiegłem na swój klan. Wydziałem jedynie jej minę. Szedłem ścieżką, gdy przedemną coś przebiegło ... miało skrzydła, ale nie widziałem dokładnie jakiego koloru. No nie! tego już za wiele. Jeszcze śmie panoszyć się po naszym klanie. Zacząłem gonić wadere. Zatrzymała, a ja skoczyłem na nią. Okazało się, że to nie ona. Zszedłem z niej.
- Zgłupiałeś?! - krzyknęła wadera i mnie odepchnęła - Jesteśmy w tym samym Klanie - powiedziała
- ... Myślałem, że jesteś tą z Dobra - powiedziałem i się odwróciłem. Zostawiłem waderę samą. Postanowiłem zapolować. Zauważyłam jednego jelenia, był bardzo duży. Zacząłem się skradać, ale go ... spłoszyły krzyki. Zacząłem gonić jelenia. Przebiegł przez granice. Miałem w nosie teraz granice. Nie zmarnuje takiej okazji. Wreszcie padł i zacząłem jeść. Po zjedzeniu wstałem i ruszyłem przed siebie. Nie no ... znowu ona! Stała i rozmawiała z jakąś waderą. Postanowiłem się zabawić. Podniosłem waderę swoją mocą i rzuciłem nią o ziemie. Wstała i spojrzała w moim kierunku.
- Znów ty! - warknęła - I co robisz na naszych terenach?!
- Goniłem swój posiłek, wasze śmiechy go spłoszyły - powiedziałem z szatańskim uśmieszkiem. Spojrzałem się na drugą waderę. Chyba miała na imie Rosmin, gdyż ta druga tak się do niej odzywała. Spojrzała się na mnie.

( Rosmin dokończ )

Od Dakoty C.D. Sombre'a

-Heh chyba jakąś karteczkę zgubiłeś-powiedziałam ze śmiechem w głosie.
-Co??-odwrócił się a mnie nie było. Zaczął się rozglądać a gdy się odwrócił stałam przed nim ja a za mną Aladar.
-Widzę że sobie koleżankę przyprowadziłaś..-powiedział, a Aladar zaryczał aż tak lekko że basior wylądował w wodzie w wodospadzie. Podbiegłam do niego.
-Raczej ja ci powinnam darować życie a teraz zmykaj do swojej bandy-powiedziałam odchodząc z Aladarem. Basior wynurzył się i wyszedł na powierzchnie. Otrzepał się a za nim stałam ja opierając się o kamień.
-Kurcze głupia jesteś aby nasyłać swojego miśka na mnie?-powiedział do końca się otrzepując. To mnie rozłościło. Rzuciłam się na niego i sprawiłam że leżał na ziemi a ja nad nim opierając się na łapach.
-Słuchaj byłam łagodna ale teraz to mnie wkurzyłeś...-mówiłam opanowanym głosem a basior zrobił tak, że to ja pod nim leżałam.
-Rozpieszczona wadera...-potem on pode mną..
-Panikujący basior!-i potem znalazłam się nad wodą i szlifując na niej.
-Wiesz...rozzłościłeś mnie ale na takich popaprańców czasu marnować nie będę..mam ważniejsze sprawy..-powiedziałam odchodząc.
-Tchórz..-powiedział mrucząc a ja odwróciłam lekko wzrok a on pojawił się w wodzie.
-To pa-powiedziałam uśmiechając się i odbiegłam do Klanu Dobra.


(Sombre?)

Od Sombre'a - Dziwne spotkanie

Dołączyłem do klanu. No klan jak klan. Wyszedłem na zewnątrz. Chciałem pozwiedzac tereny. Ruszyłem przed siebie. Szedłem jednym z tropów. W pewnym momencie zauważyłem, że jestem w wąwozie. Było cicho, nikogo nie było, a ślady były świeże. Zacząłem obserwować miejsce.
- Możesz się nie chować ... - zacząłem mówić - Słychać twóje machanie skrzydłami - powiedziałem i spojrzałem do góry. Wreszcie wilk, a raczej wadera zleciał na dół. Przyjżałem jej się.
- Co tu robisz? - zawarczała. Spojrzałem się na nią. Co ona do mnie mówiła?
- Co ja tu robię?! Co ty tu robisz?! - warknąłem
- Tak się składa, że to moje tereny - powiedziała i podeszła do mnie. Spojrzałem się na nią i się szatańsko uśmiechnąłem. Odszedłem. Wróciłem na swoje tereny watahy. Już mijałem jeden z krzaków, gdy odwróciłem się i skoczyłem za siebie. Skoczyłem na tą waderę.
- Mamusia Cię nie uczyła żeby nie wolno śledzić? - zapytałem. Spojrzała się tak na mne jakby chciała mnie zabić - Oszczędze Cię ... - wstałem i znikłem za mgłą zostawiając po sobie kartę. Widziałem jeszcze, że wadera podeszła do karty.

( Dakota dokończ )

Nowy Członek Klanu Zła!

Powitajmy Sombre!

Sombre-Przywódca Szpiegów

wtorek, 27 sierpnia 2013

Od Dakoty C.D. Look'a

Podbiegłam do Look'a i rzuciłam mu się do gardła przytrzaskując do ziemi.
-Słuchaj z nami nie ma żartów-powiedziałam poważnym głosem.
-Eee fajnie dobra wolę aby zeszła ze mnie alfa z Klanu Dobra...-powiedział rozglądając się.
-A co, zazdrościsz?-powiedziałam sarkastycznie.
-Mówi to ktoś kto stoi nad swoim największym wrogiem
-Ty nie jesteś moim największym wrogiem...jesteś jednym z nich..zadzierałam z lepszymi od ciebie..
-Jak to ,,lepszymi ode mnie"?!
-Spójrz w lustro..a tak w ogóle..radzę ci iść do swojego Klanu..
-A z jakiego to powodu alfo nad alfami?-powiedział a ja wskazałam łapą aby się obejrzał a tam za nim chodziły dzikie niedźwiedzie. Gdy się odwrócił, mnie nie było.

(Look)

od Look'a cd Dakoty

Popatrzyłem na białą waderę z wyższością
- W każdym razie, panienki, to jest mój teren i wolałbym, żebyście sobie poszły - zmierzyłem obydwie wzrokiem.
- Jesteś synem Czandro? - powtórzyła biała
- Powiedziałem ci, że tak - odparłem od niechcenia i odwróciłem się od nich.
Chciałem już iść, gdy jedna z nich mnie zatrzymała.
<Rosmin, Dakota?>

Od Dakoty C.D. Look'a

Nagle podszedł do nas jakiś basior.Od razu zauważyłam, że był z Klanu Zła. Rzuciłam się na niego i przytrzasnęłam do ziemi. Warczałam i pokazywałam białe kły.On dziwnie się na mnie gapił. Podeszła do nas Rosmin.
-Dakota..zostaw go...w końcu to nie nasze tereny..-powiedziała.Ja jeszcze warcząc wstałam z niego i zamilkłam.
-J-ja...co wy tu w ogóle robicie? kim wy jesteście?-spytał basior.
-Ja jestem Rosmin przywódczyni polowań a to Dakota, przywódczyni wojowników...-wskazała na mnie.
-Aha..Ja jestem Look..przywódca szpiegów...
-A i jesteśmy alfami-dodałam z uśmieszkiem.
-Ciekawe bo ja tak samo..
-E....przecież...Czandro był alfą Klanu Zła...to ty jesteś jego synem?-spytała Rosmin.
-Ale jesteś spostrzegawcza-powiedział a ona zaczęła warczeć.Ja stałam obok i patrzyłam się na całą sytuację.

(Look?)


od Look'a "Odnajdę się?"

Siedziałem samotnie na skale, rozmyślając o wszystkim i o niczym.
Jestem alfą złego klanu. ZŁEGO.
Sam nie wiem, czy tego właśnie chce. Podążać drogą ojca.
Z dołu usłyszałem jakieś krzyki.
Powoli zszedłem ze skały i skierowałem się w stronę krzyków.
Zauważyłem dwie wadery... chyba się o coś kłóciły.
Zaczaiłem się w krzakach i postanowiłem im nie przeszkadzać... ale zaraz.
One są na moim terytorium!
Nic nie myśląc wyskoczyłem z krzaków. Obydwie krzyknęły zaskoczone
- Kim jesteście i co tu robicie? - zawarczałem
<Dakota,Rosmin?>

Hejka!

Hej zapraszamy do dołączenia do watahy! Przypominamy że wataha została założona w dniu 27.08.2013 r. . Więc o czym by tu jeszcze mówić...a tak. Zastanów się po której stronie stoisz-po dobrej czy po złej? Wybierz i dołącz!


Dakota i Rosmin :*