Emm ... - zacząłem niepewnie. Nie chciałem urazić wadery. Była nawet spoko - Dobrze ... - powiedziałem. Widziałem, że się ucieszyła - Ale nie możemy się często spotykać ... - powiedziałem
- Wiem ... - spuściła głowę. Chwila tak siedzieliśmy w milczeniu, gdy zauważyłem sylwetke Alfy Klanu Dobrych.
- Ja muszę iść - powiedziałem i odskoczyłem daleko - Nie chce żebyś miała problemu - powiedziałem i zniknąłem. Przyglądałem się z daleka całemu wydarzeniu.
- Ktoś tu był? - zapytała się zdziwiona Dakota
- Nie ... - odpowiedziała Bella - Tylko zając - uratowała mi życie
- Aha ... - powiedziała i podeszła. Wiedziałem, że na Belle mogę liczyć. Podeszła do krzaków. Wychyliłem się.
- Dzięki, ale teraz naprawdę muszę lecieć - powiedziałem
( Bella dokończ )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz