piątek, 30 sierpnia 2013

Od Reiven cd historii Sombre'a


Wydawało mi się, że trudniej mi z nim pójdzie. Okazał się nastawiony pokojowo... Myślałam, że zaatakuje z tym wielkim czymś. Skipper cały czas nas wyprzedzał, informując co się tam dzieje... Szczerze, to ja powinnam to robić. Nie doczepiałam się jednak do niczego... Po drodze oczywiście pod łapy musiał podejść mi Kowalski. Tłumaczył się, że chciał coś tam pobrać, próbki czy coś takiego...
- Uważaj jak łazisz. - powiedziałam wstając.
- Musiałem pobrać próbkę tej gleby. Jest niezwykle jałowa, co... - nie dokończył.
- Bla, bla, bla, bla, bla! Przestańcie kłapać tym swoim dziobem! - zawołał Skipper. Od razu zrobiło się ciszej...
Kroczyliśmy nadal niepewnie przedzierając się przez mgłę... Miałam nadzieje, że znajdę jaskinię. Jaką kolwiek. I tak będzie trzeba wykopać dla nich jakąś bazę...

Po długich poszukiwaniach, znalazłam dość dużą jamę. Najpierw obejrzałam ją dokładnie, a następnie swą prace zaczął najmądrzejszy z nas. Ja ruszyłam w stronę jeziora. Nie było już mgły, a zbiornik znajdował się obok mojego nowego domu.

Po chwili zaczęło grzać słońce. Wygrzewałam się na jednym z kamieni. Nagle ktoś podszedł do mnie. Wydawało się, że to jeden z pingwinów...
- Zebrałeś próbki gleby? Wykopany został tunel? - dopytywałam się.
- Yyymmm... Jaki tunel? - odpowiedział.
Odwróciłam się. Ujrzałam tego ''Sombre''.
- A... sorry.
- Wytłumacz mi... O jaki tunel chodzi?
- Nie interesuj się młodziaku. To sprawa moja i mych towarzyszy. Tylko im ufam...
- Na pewno?
- Tak.
Wstałam i poszłam do jaskini.

Na miejscu, dużo się działo. Rico był w swym żywiole, czyli wyburzał podziemia, Skipper wnosił jakieś czarne pudło, Szeregowy oglądał papier z obrazkami, a Kowalski mruczał do siebie pod nosem.
- Szefie, co to jest? - zapytałam.
- Po pierwsze: Od dziś ty szefujesz. Po drugie: to jest telewizor.
- Ale... jak to? Ja szefuje?
- Skoro znalazłaś nam schronienie, wykazałaś się. Jesteś niezwykle zwinna, mądra...
- A dzięki komu? Wam. Od was się uczyłam. Nie osiągnęłabym takich wyników, gdyby nie wy. Ty, świetnie sprawujesz się w roli lidera. Gdybym przejęła władzę, Rico cały czas trzymał się ciebie, bo bezgranicznie ci ufa. Wszyscy by zwariowali... Mogę być najwyżej twym zastępcą... Dość pierdół. Wszystko zostało zrobione?
- Jeszcze tylko trzeba wykopać tunele. - bełkotał Rico.
- Najpierw wykop bazę. Będziecie tam spać. Ja zadbam o siebie...
- A masz tu gdzieś prąd?
- Nawet nie wiem co to.
- To jak obejrzę swój serial? - jęknął Szeregowy.
- Jaki serial? Jaki prąd?! Dysonujecie takimi technologiami?
- W Nowym Yorku to normalne. W końcu to miasto nigdy nie zasypia. - mądrzył się geniusz.
- Czyli tam ludzie nie śpią?
- Śpią, tylko ciągle jeżdżą tam samochody.
- A co to ''samochód''?
- Na tym poprzestaniemy...
- Dobra, kiedy indziej się dowiem. Idę na obchód terenów, może spotkam kogoś nowego...
Wyszłam z jaskini, a od razu usłyszałam:
- Kaboom?
- Nie Rico. - odpowiedział szef.

Zatrzymałam się na jednej z łąk. Obserwowałam tam piękny zachód słońca... Nagle usłyszałam kroki. Szybko się odwróciłam. Był to Sombre, który kierował się w inną stronę. W pewnym momencie jednak skręcił gwałtownie i nadbiegł.
- Wiatr cię przygnał?

< Sombre? Tych opów to dużo masz na głowie, wiem xd >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz