Przyszła ze swoim "pluszowym misiem".
- Ale uważaj, aby ktoś Ci pluszaka nie zabrał - zaśmiałem się o odbiegłem na swój klan. Wydziałem jedynie jej minę. Szedłem ścieżką, gdy przedemną coś przebiegło ... miało skrzydła, ale nie widziałem dokładnie jakiego koloru. No nie! tego już za wiele. Jeszcze śmie panoszyć się po naszym klanie. Zacząłem gonić wadere. Zatrzymała, a ja skoczyłem na nią. Okazało się, że to nie ona. Zszedłem z niej.
- Zgłupiałeś?! - krzyknęła wadera i mnie odepchnęła - Jesteśmy w tym samym Klanie - powiedziała
- ... Myślałem, że jesteś tą z Dobra - powiedziałem i się odwróciłem. Zostawiłem waderę samą. Postanowiłem zapolować. Zauważyłam jednego jelenia, był bardzo duży. Zacząłem się skradać, ale go ... spłoszyły krzyki. Zacząłem gonić jelenia. Przebiegł przez granice. Miałem w nosie teraz granice. Nie zmarnuje takiej okazji. Wreszcie padł i zacząłem jeść. Po zjedzeniu wstałem i ruszyłem przed siebie. Nie no ... znowu ona! Stała i rozmawiała z jakąś waderą. Postanowiłem się zabawić. Podniosłem waderę swoją mocą i rzuciłem nią o ziemie. Wstała i spojrzała w moim kierunku.
- Znów ty! - warknęła - I co robisz na naszych terenach?!
- Goniłem swój posiłek, wasze śmiechy go spłoszyły - powiedziałem z szatańskim uśmieszkiem. Spojrzałem się na drugą waderę. Chyba miała na imie Rosmin, gdyż ta druga tak się do niej odzywała. Spojrzała się na mnie.
( Rosmin dokończ )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz